O mnie

Nazywam się Krzysztof Borsuk, rocznik 77. Jestem absolwentem UWM w Olsztynie, Wydział Prawa i Administracji, posiadany dyplom magisterski nostryfikowałem i otrzymałem równoważny stopień magistra w Holandii tzw. Master..

Pierwszy raz Holandię odwiedziłem w roku 2000, po dosłownie 10 dniach przysięgałem sobie że więcej tu nie wrócę... Jak mówi stare porzekadło "nigdy nie mów nigdy".
Od roku 2002 lat mieszkam w Holandii na stałe. Lelystad (prowincja Flevoland), jest to dosc młode miasto w najmłodszej niderlandzkiej prowincji... W latach 50 szumiała tu jeszcze woda:) ...ziemia odebrana morzu...

Miasto bez zabytków, klimatu i tradycji... za to z tzw. świętym spokojem :) Nie za małe, nie za duże, wszystko jest na miejscu. Chcesz wiedzieć więcej o Lelystad? Kliknij
tu
.

Nasza misja.

Sam kiedyś tu przyjechałem, i właściwie wszystko było poza moim zasięgiem, brak języka, znajomości, wiedzy na temat tego kraju, a przede wszystkim dziwna aura tajemniczości i zawsze twierdzenie "to jest za trudne dla Ciebie, nie musisz tego wiedzieć, tylko pracuj - my załatwimy za Ciebie resztę..." Nikt w niczym mi nie pomógł, nie musze nikomu za to dziękować, a przez to jestem z siebie bardzo zadowolony :-) Bolesne błędy, głupie pomyłki przyniosły oczekiwany wynik... to nie wszystko co chciałbym wiedzieć, ale myslę iż na tak krótki pobyt w NL wiem wiele rzeczy. Tymi "rzeczami" - wiadomościami chciałbym się z Państwem podzielić...



Przed czym chciałbym przestrzec na początek to by nie "ufać" Holendrom, to w większości przypadków ludzie dwulicowi i zakłamani. Holendrzy zostali wychowani w świecie innych wartości, tu liczy się "ik" czyli tylko moje własne potrzeby... Ktoś powie, że przesadzam, że źle trafiłem... nic z tych rzeczy; złożyło się na to wiele czynników, oczywiście jest to opinia jak najbardziej subiektywna, jednakże mam nadzieję, że wielu z Państwa myśli podobnie.


Oczywiście to bardzo piękny kraj, pełen zabytków, niesamowicie kolorowy, oszałamiajacy bogactwem i przepychem ... ale jak każda róża ma kolce... wielokrotnie zostałem nimi pokłuty, ale dzięki temu stałem się bardziej wytrwały w tym co robię.

Udało mi się nieco poznać stosunki panujące w tym Holandii, powalczyłem skutecznie z tutejszą "Unijną" biurokracją... i co mogę powiedzieć? Nic nie wygląda tak jak miało wyglądać. Wszędzie dobrze gdzie Nas nie ma.

Oczywiście nie jestem alfą i omegą, na pewno zdarzą  się błędy czy to literówki, czy ortograficzne, ale nie z mojego "lightowego" podejścia do tematu, błędy zdarzają się najlepszym...


Dziś jest 13 grudnia 2009r, mineło juz kilka lat od czasu kiedy tu przyjechałem, co do Holendrów zdanie mi się nie zmieniło, jacy są tacy są, ale są u siebie... To my powinniśmy się starać dopasować w pozytywnym tego słowa znaczeniu...
Co do Rodaków, to niestety czasem przykro patrzeć, dają się wykorzystywać, jeden "wystawia" drugiego za parę centów, nie trzymają się razem, a tylko wtedy możemy być siłą!.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia

Z poważaniem

Krzysztof

Copyright © 2003-2010 Krzysztof Borsuk :: All rights reserved